Listy Niewysłane. Listy z Drogi. Listy Bez Odpowiedzi.
stat4u podróże
Blog > Komentarze do wpisu

XXII.

Dobry Wieczór,

Nie dosyć, że jakiś „Blue Monday”, to jeszcze we wiadomościach informacja o śmierci Dolores O'Riordan. Szczerze mówiąc, gdyby nie wyskakujące mi tu i ówdzie informacje, o tym że mamy smutny poniedziałek, i że jest to związane z depresją, określenie to kojarzyłoby mi się wyłącznie z piosenką New Order.

Niemniej jednak, zaobserwowałem że wszyscy, dosłownie wszyscy w moim otoczeniu byli dzisiaj bardzo podminowani. Zresztą ja też. Do pracy jadę zazwyczaj siedem minut, dzisiaj około pół godziny. Gdzieś tak, mniej więcej, od pierwszej minuty zacząłem przeklinać. Jakby dzisiaj wyjątkowo wielu „zaczadzonych” kierowców wyjechało na ulicę.

Wracając do Dolores, pamiętam teledysk do „Zombie”, który został zrealizowany w 1995 roku. Nie do wiary, że to już tyle lat.

Co do piosenki New Order, pamiętam ją nagraną na kasecie Stilon, razem z innymi przebojami lat osiemdziesiątych. Od fascynacji New Order, zaczęło się poszukiwanie i odkrywanie Joy Division.

Kiedy mieszka się na Wyspie, nie sposób się uwolnić od muzyki, wystarczy włączyć dowolne radio, moje ulubione BBC2 i Absolute 80s, żeby popłynęła z głośników muzyka, która kiedyś dostępna byłą wyłącznie dla radio-maniaków potrafiących dzięki antenom w kształcie pajęczyn odbierać sygnał Radia Luksemburg w zamierzchłych latach siedemdziesiątych lub osiemdziesiątych.

Dorastałem w najlepszych latach MTV, ale radio towarzyszyło od oseska. Pamiętam jak moja Babcia siadała przy wielkim kuchennym stole i czekała ma kolejny odcinek Matysiaków. Nikt i nic nie miało prawa Jej wtedy przeszkodzić. To była ceremonia, akceptowani byli inni słuchacze, ale musieli zachowywać absolutną ciszę, tak żeby nie zagłuszyć ani kwestii, ba ani słowa ze słuchowiska. Pamiętam radio Aria z gramofonem, szczerzące klawisze podobne do zębów jakiegoś przedpotopowego zwierza i gałki w kolorze kości słoniowej. Do dzisiaj to radio kojarzy mi się z wakacjami i pierwszą fascynacją płytami winylowymi.

blue monday

 

15 stycznia 2018

 

Blue Monday, a słońce oślepia.

Może dlatego dzisiaj tyle zombie na ulicach,

Mówią, że Dolores odeszła

i puszczają trzy piosenki pod rząd.

 

Teraz jednak myślę tylko o Tobie.

Kiedyś polecimy do Belfastu,

a może nawet do Dublina.

 

Jak najszybciej chcę dojechać do domu,

wziąć długą kąpiel i obejrzeć jakąś komedię.

Tymczasem w telewizji same kiepskie seriale,

ewentualnie horrory, w dodatku kiepskie.

David Carradine w kiepskim horrorze,

z marnymi odwołaniami do Hitchcocka,

na otarcie łez

odkrywamy, że główny aktor – neurotyczny

policjant, za kilka lat odbędzie podróż w czasie,

żeby stać się księciem Mustafą.

Horror.

Niby smutno, a jednak śmiejemy się.

poniedziałek, 15 stycznia 2018, thingtheme

Polecane wpisy