Listy Niewysłane. Listy z Drogi. Listy Bez Odpowiedzi.
stat4u podróże
Blog > Komentarze do wpisu

VI.

Dobry Wieczór, 

Stało się. List został wysłany. Wszyscy to już wiedzą i chyba wszyscy się już z tym faktem pogodzili. Może, poza Szkotami i Irlandczykami. Póki co, nie przejmuję się wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Na razie nie widać wpływu tego wydarzenia na sytuację ekonomiczną. Życie toczy się dalej, tak jak toczyło się wcześniej. Nie widać śladów upadku, czy masowego wycofywania się kapitału z Wielkiej Brytanii. Najbardziej irytujące jest to, że traktuje się emigrantów jako kartę przetargową w negocjacjach. Najgorsza jest niepewność.

Przygotowuję plan awaryjny, bo plany trzeba jednak mieć. Swoją drogą przyjechałem na Wyspę w czasach, kiedy Polska nie była członkiem Unii Europejskiej i jakoś dało się żyć. Trudniej co prawda, niż po 1 Maja 2004 roku, dało się jednak funkcjonować w miarę normalnie. Zresztą ludzie emigrują poza Unię Europejską i też tam funkcjonują. Stany czy Kanada, Nowa Zelandia czy Australia, chyba wszędzie można znaleźć sobie miejsce do życia, jeśli robi się to z głową. Nie, nie przewiduję powrotu do Polski – jeszcze nie. Dopóki nie zmieni się w Polsce nastawienie Państwa do Obywatela, Polska jest tylko kierunkiem turystycznym. Nie interesuje mnie, kto w moim rodzinnym kraju rządzi. Dopóki będę musiał się martwić, czy stać mnie będzie na utrzymanie rodziny, czy znajdę pracę, czy stać mnie będzie na wynajem mieszkania z jednej pensji, czy stać mnie będzie na leki dla dziecka, po tak mało istotne (sarkazm) szczegóły jak, czy będzie mnie stać na zakup choć jednej książki w tygodniu, czy opłacenie choć jednej prenumeraty ulubionego czasopisma. Nie mam wysokich wymagań, ale moje doświadczenia są takie, że za włożony w pracę wysiłek nie otrzymuje się w Polsce satysfakcjonującej gratyfikacji. 

Inna sprawa to podejście do biznesu. Każdy, kto choć przez jeden dzień prowadził własną firmę w Polsce wie, co mam na myśli.

 

What a lovely piece of art

 


Mimo wszystko, Wiosna! Jakiś dziwny optymizm zapanował, mimo całej globalnej zawieruchy patrzę w przyszłość bez niepokoju, chociaż jestem daleki od hurraoptymizmu. Najważniejsze to zachować spokój i śledzić na bieżąco bieg wypadków. Od 29 Marca 2017 zaczęło się odlicznie ostatnich dwu lat Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Dwa zagadkowe lata przed nami, dwa ciekawe lata i może być, że burzliwe. Trzeba to przeczekać.

Dawno temu skończyłem „Ostatnią Wieczerzę” Pawła Huelle. Mam apetyt na więcej i kiedy skończę: „Effie Briest” Theodora Fontane’a, „The Journal of a Tour to the Hebrides with Samuel Johnson” Jamesa Boswella i „Cass Timberlane” Sinclaira Lewisa, wtedy zamówię z przyjemnością kolejne książki Pawła Huelle.

„Effie Briest” jest dosyć męcząca, głównie ze względu na archaiczne tłumaczenie, ale zawsze to jakaś odskocznia od literatury anglosaskiej. Ciężko mi idzie lektura tej powieści, przyznam szczerze ale staram się aplikować ją sobie małymi odcinkami.

Przyjemnie za to czyta się Sinclaira Lewisa, który był pierwszym Amerykańskim laureatem Nagrody Nobla.

Zupełnie inna bajka, to dziennik podróży na Hebrydy Jamesa Boswella. Mam co prawda, wydanie z 1968 roku, to jednak archaiczny język sprawia trochę problemów, za to nieocenionym źródłem wiedzy są przypisy. Swoją drogą, muszę sprawdzić, czy ten dziennik nie był inspiracją dla J.R.R. Tolkiena. Koniecznie.

 

Keep the faith,

i do następnego razu. TT.

niedziela, 02 kwietnia 2017, thingtheme

Polecane wpisy